Uroczystości 70. rocznicy śmierc…

15 lipca 2013 w Kated…

70. rocznica śmierci gen. Władys…

15 lipca o godz. 19.30 bę…

Jak wypełnić formularz "Claim to…

Należy podać wszystkie in…

Wniesienie sprawy do kolegium ds…

Employment Tribunal czyli…

Problemy w zakładzie pracy i kon…

W Wielkiej Brytanii dział…

Obowiązki pracownika

Każda osoba pracująca w Z…

Specjalne prawa osób zatrudniony…

Osoby poszukujące pracy m…

Dodatkowe prawa pracownika

Prawa wymienione w poprze…

Twoje podstawowe prawa

Każdemu, kto pracuje w Zj…

Pracownik czy robotnik?

a) pracownik Wedle bry…

«
»

Jak znaleźć pracę?

Pytanie to zadają wszyscy, którzy chcą wyjechać do Wielkiej Brytanii w celach zarobkowych. Więc jak? Chyba najprościej poprosić o pomoc znajomych, którzy już się zadomowili w Kraju Królowej – oczywiście o ile się takich posiada. Jeśli nie, trzeba liczyć na własne siły. Jednak wyjazd „w ciemno” – jak się potocznie mówi, nie jest dobrym pomysłem. Najlepiej już przed wyjazdem z kraju zgromadzić kilka ofert pracy. Po przyjeździe na miejsce będzie je można zweryfikować. Trzeba sobie bowiem zdawać sprawę, że ogłoszenia o pracy, znalezione np. w polskiej prasie, mogą być podstępną pułapką zastawioną przez oszustów i naciągaczy, a to, co obiecano na odległość, nie będzie się pokrywać z rzeczywistością.

Nikomu za nic nie płacić – to jednak najważniejsze, co można doradzić szukającym pracy na Wyspach. Nawet jeśli pośrednik będzie utrzymywał, że pobiera opłaty wyłącznie za tłumaczenie dokumentów, że musi pokryć koszty operacyjne itp., podpowiedź jest ta sama – nie należy płacić. Pobieranie opłat za pośrednictwo w znalezieniu pracy jest w Wlk. Brytanii nielegalne. Firmy często jednak usiłują naciągać prawo i… swoich klientów, licząc na ich niewiedzę i naiwność.

Kiedy najlepiej przyjechać? – to kolejne pytanie, przez osoby planujące wyjazd do Anglii zadawane bardzo często. Najlepszym okresem na szukanie tutaj pracy jest jesień, gdyż studenci, przejmujący na wakacjach większość prac dorywczych i sezonowych, wracają wówczas na uczelnie. W firmach powstają wakaty. Należy też wiedzieć, że najgorszy termin przyjazdu to czas od Bożego Narodzenia do końca marca.

Do stolicy Królestwa codziennie przyjeżdża tak wielu Polaków, że ich liczba może niedługo stanowić dziesięć procent wszystkich mieszkańców Londynu. Fakt ten nie powinien jednak nikogo zrażać. Polacy cieszą się opinią dobrych pracowników i mimo że często nie znają dobrze języka angielskiego, są wciąż poszukiwaną siłą roboczą. Prawdą jest także, że jeszcze rok temu zatrudniano prawie każdego, kto chciał pracować. Teraz pracodawcy coraz częściej pytają o kwalifikacje, a w szczególności o znajomość języka. Braki w wykształceniu nie przekreślają jednak możliwości znalezienia pracy. Dużo zależy też od szczęścia, operatywności i wiedzy, jaką posiada szukająca jej osoba. Nie należy zrażać się trudnościami i problemami, które zawsze mogą się pojawić. Trzeba jednak uczciwie podkreślić, że osobie, która w rodzinnym kraju miała problemy ze znalezieniem pracy, tu też może nie być łatwo. Realia angielskie sprawiają, że często trzeba się zaprzeć samego siebie, zacisnąć zęby i iść dalej.

Od czego rozpocząć szukanie pracy? Najlepiej rozejrzeć się za nią jeszcze przed wyjazdem z kraju. Jeśli nie posiada się znajomych, którzy mogą służyć pomocą, trzeba skorzystać z ogólnodostępnych źródeł informacji. Najważniejsze z nich to poświęcone tej tematyce strony internetowe, wojewódzkie urzędy pracy oraz prasa.

Obecnie jest wiele polskich stron internetowych. Nie sposób je wszystkie wymienić.

Nie brakuje też dobrych stron angielskich. Na http://www.gumtree.com można znaleźć setki ofert pracy oraz zamieścić własne ogłoszenie. Na http://www.s1jobs.com znajdują się linki do stron z ofertami pracy. Nie sposób nie wspomnieć o dwóch stronach traktujących o Irlandii: http://www.irishjobs.ie oraz http://www.recruitireland.ie. Warto nadmienić, że na niektórych z wymienionych stron zamieszczane są również oferty wynajmu pokoi, mieszkań oraz domów.

Kolejnym źródłem informacji o pracy za granicą są wojewódzkie urzędy pracy. Posiadają one oferty zagranicznych pracodawców z różnych dziedzin gospodarki. Od osób poszukujących pracy za pośrednictwem tych instytucji często jednak wymaga się kwalifikacji i dobrej znajomości języka angielskiego. Tak czy inaczej warto tam zajrzeć, choćby po to, by otrzymać wykazy agencji pracy, które posiadają certyfikat Ministerstwa Gospodarki i Pracy, zezwalający tego typu firmom na legalne pośrednictwo.

Następnym źródłem informacji jest prasa ogólnopolska. Polecić warto takie tytuły jak „Praca i Nauka za granicą” oraz „Praca i Życie za granicą”. Zawierają one nie tylko liczne ogłoszenia o pracy, ale są także cennym źródłem informacji o życiu poza granicami kraju. Czytając oferty należy jednak zachować ostrożność i pamiętać, że część z nich mogli zamieścić oszuści (redakcje polskich gazet nie odpowiadają za treść ogłoszeń). Zdarza się również, że niektóre oferty pracy są już nieaktualne, choć ukazały się w najnowszym wydaniu czasopisma. To może być pierwsze i wcale nie najpoważniejsze rozczarowanie, jakie spotka osoby szukające pracy za granicą. Planując wyjazd, lepiej przygotować się na to (tak na wszelki wypadek), że nie wszystko musi układać się zgodnie z planem. Nawet podpisany kontrakt nie daje takiej gwarancji. Na miejscu, w Wielkiej Brytanii, wszystko może wyglądać inaczej. Nagle może się okazać, że wynagrodzenie jest niższe, liczba godzin pracy mniejsza, a przy tym trzeba płacić za mieszkanie (i to niemało) oraz dojazdy do pracy (także sporo) – w rezultacie nic prawie nie zostanie na życie. Może się zdarzyć nawet tak, że angielski pracodawca, do którego zapobiegliwe osoby postanowią zadzwonić przed wyjazdem, będzie je zapewniał, że są oczekiwane z niecierpliwością. Na miejscu natomiast okaże się, że praca nie tylko nie czeka, ale nawet nie ma gdzie spać. Są to skrajne przypadki, ale trzeba podkreślić, i to grubą linią, że zdarzają się.

Choć za pracą można rozglądać się jeszcze w Polsce, to należy wiedzieć, że najlepiej szukać jej będąc już w Anglii. Wówczas szanse na powodzenie są największe. Już w drodze, podczas podróży, warto nawiązywać kontakty i znajomości. „Kto pyta, nie błądzi” – mówi znane powiedzenie. Tak więc pytać, pytać i jeszcze raz pytać – to kolejna rada dla osób, które postanowiły szukać szczęścia w Wielkiej Brytanii. Nawet przygodnie spotkany Polak, jeśli tylko zostanie wciągnięty do rozmowy, może okazać się pomocny. Może wraca akurat do kraju, awansował albo po prostu postanowił zmienić pracę i przekaże nam swoje dotychczasowe miejsce? Trzeba pamiętać, że pracodawcy chętniej zatrudniają zaufaną osobę, poleconą przez sprawdzonego pracownika.

Będąc już w Anglii, warto przeglądać ukazującą się tutaj polskojęzyczną prasę. Do najbardziej popularnych należy zaliczyć takie tytuły jak: „Cooltura”, „Goniec Polski”, „Polish Express”. Ogłoszenie można również zamieścić w miesięczniku The London Services, który w nakładzie 30.000 egz. Rozprowadzany jest bezpośrednio do firm i mieszkań w bogatych Londyńskich dzielnicach. Informacje na jego temat można znaleźć na stonie internetowej http://www.thelondonservices.com. Wszystkie te gazety można otrzymać bezpłatnie w polskich sklepach, firmach, urzędach, nawet w kościołach. Niestety, najczęściej, jak tylko ukaże się w nich atrakcyjne ogłoszenie, pracodawca, który je zamieścił, już od rana jest bombardowany lawiną telefonów. Może się zdarzyć, że pod wskazany w ofercie telefon nie można się dodzwonić o ósmej, a nawet o siódmej rano, bo zostaje on po prostu wyłączony.

Osoby znające dosyć dobrze język angielski mogą pokusić się o poszukiwanie ofert pracy w prasie anglojęzycznej („Loot”, „TNT”). Polakom, którzy są w Irlandii lub nie mają nic przeciwko temu, by przenieść się tam z Anglii, warto polecić następujące tytuły irlandzkie: piątkowe wydanie „Irish Times” – dodatek „Business Week”, poniedziałkowy „Recruitment” – gazetę zawierającą tylko i wyłącznie ogłoszenia o pracę (w centrum Dublina ciężko ją dostać), czwartkowe wydanie „Evening Herald” – zawiera najwięcej ogłoszeń, przez wydania z innych dni tylko powtarzanych.

Sporo osób znajduje pracę czytając ogłoszenia umieszczane na witrynach sklepowych. Znaleźć tam można nie tylko oferty napisane w języku angielskim, ale również po polsku. Tzw. ściana płaczu (niemal już legendarna), mieszcząca się niedaleko POSK-u (Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego), dawniej codziennie oblegana była przez tłumy poszukujących pracy. Kiedy w 2005 roku przeniesiono ogłoszenia z zewnętrznej strony okna do środka sklepu, zainteresowanie tym miejscem spadło, chociaż i teraz ciągle ktoś tu stoi z kartką w ręku, coś notuje, sprawdza. Popularność odebrał „ścianie płaczu” także fakt, że w całym Londynie powstało bardzo dużo podobnych witryn. Ogłoszenie tego typu może napisać każdy. Wywieszenie go na tydzień np. na poczcie, w supermarkecie czy na wystawie sklepu kosztuje zwykle 50 pensów i często okazuje się skuteczne.

Osoby poszukujące pracy w barze, pubie czy restauracji powinny zwrócić uwagę, że często na witrynach ich okien widnieją kartki z napisami: „Staff wanted”, „Part Time Staff needed”, „Full Time Staff needed”. Oznajmiają one, że poszukiwany jest personel. Polacy, którzy chcą pracować w dużych sieciach, takich jak McDonald’s czy Burger King, mogą pytać o wolne stanowiska bezpośrednio w poszczególnych restauracjach. Duża rotacja pracowników jest dla nich typowa, warto więc, przechodząc obok, wstąpić do środka i zapytać o wolne miejsce pracy.

Dobrym pomysłem na szukanie pracy jest wypatrywanie ogłoszeń na witrynach podczas jazdy autobusem (trzeba tylko zająć miejsce przy oknie). Jest to sposób o tyle lepszy od chodzenia pieszo, że pozwala na spenetrowanie w ciągu dnia większego obszaru. Napisy są przy tym zazwyczaj na tyle wielkie, że przeczytanie ich nawet z dużej odległości nie stwarza problemu (na szczęście londyńskie autobusy często poruszają się w żółwim tempie).

Osoby zdeterminowane, które chcą się podjąć jakiegokolwiek zajęcia, mogą pytać o nie w myjniach samochodowych. Ponieważ jest to praca ciężka, większość traktuje ją jako przejściową i jak tylko znajdzie lepszą ofertę, pozostawia wolne miejsce. Jest to oczywiście praca dla mężczyzn. Także dla nich zarezerwowana jest zazwyczaj praca na budowach i przy roznoszeniu ulotek. W tym drugim przypadku kontaktu z agencją, która zleca takie zajęcia, bądź bezpośrednio ze zleceniodawcą, można szukać poprzez osoby już rozdające na ulicach ulotki (trzeba je po prostu zagadnąć). Adres zleceniodawcy, np. szkoły językowej czy restauracji, widnieje przy tym często na samej ulotce.

Większość osób przyjeżdżających do Anglii w celach zarobkowych korzysta z usług agencji pośrednictwa pracy. Warto przybliżyć tę formę zatrudnienia tym bardziej, że w Polsce jest ona jeszcze mało znana. I tak osoba, która znajduje pracę poprzez agencję, staje się pracownikiem agencyjnym, choć bezpośrednio pracuje przecież dla innej firmy. To agencja wypłaca jej wynagrodzenie, odprowadza podatki i składki ubezpieczeniowe. O popularności tej formy świadczy fakt, że w Londynie są ich tysiące – często kilka mieści się na jednej ulicy, a ich biura ze sobą sąsiadują. Do agencji, by zapytać o pracę, można wejść wprost z ulicy. Można też dowiadywać się o miejsce sprawdzone, polecone przez znajomych. Niektóre agencje pośredniczą w szukaniu każdej pracy, inne specjalizują się w konkretnych dziedzinach. Należy jednak pamiętać, że nawet będąc zarejestrowanym w agencji (w tym celu potrzebne będą: jeden dokument tożsamości, często zdjęcie, referencje potwierdzające doświadczenie w pracy oraz znajomość przynajmniej podstaw języka angielskiego), niekoniecznie otrzyma się pracę, a przynajmniej nie zawsze będzie to łatwe. Dlatego ważne jest, aby przynajmniej raz dziennie do agencji zajrzeć i przypomnieć się. Tym, że konkretnych ofert jak na razie nie ma, zrażać się nie wolno. Być może uda się dostać pracę na jeden dzień w tygodniu, a być może na siedem dni. Agencja może także pośredniczyć w znalezieniu stałej pracy. Wówczas wynagrodzenie będzie wypłacane pracownikowi bezpośrednio przez firmę, która go zatrudniła. Agencji, które specjalizują się w pośrednictwie tego typu, jest jednak niewiele. Znaczna ich liczba zajmuje się natomiast jednocześnie załatwianiem pracy stałej i dorywczej.

Renomowane agencje zrzeszone są w Recruitment & Employment Confederation (REC). Informacji o tym stowarzyszeniu można szukać pod internetowym adresem: http://rec.uk.com. Ze względu na ogromną liczbę agencji, nie sposób podać adresy wszystkich. Jest ich tak dużo, że wykaz stałby się grubą książką.

Kolejnym ważnym miejscem, w którym można szukać informacji o wolnych stanowiskach, są centra pracy (Job Centre lub Job Centre Plus). W budynkach tych instytucji stoją komputery z monitorami dotykowymi. Korzystać z nich może każdy. Komputery służą do wyszukiwania ofert pracy z różnych dziedzin gospodarki. Podział branżowy znacznie ułatwia zadanie. Po wybraniu oferty, zawsze można dokonać jej wydruku. Na miejscu można również skorzystać z bezpłatnego telefonu. Wybierając najpierw cyfrę 9, potem kolejno numer kierunkowy i właściwy, można zadzwonić do pracodawcy i zapytać o szczegóły oferty. Przed telefonem często stoi kolejka i by zająć w niej dobre miejsce, trzeba przyjść odpowiednio wcześnie.

Te same informacje, co w komputerach Job Centre i Job Centre Plus, można znaleźć w czerwonych budkach komputerowych ustawionych na ulicach. I tutaj można dokonać wydruku oferty, ponadto wysłać nieodpłatnie e-maila, wydrukować mapkę wybranej części miasta czy nawet pograć w gierki.

W Irlandii Północnej rządowym odpowiednikiem angielskich Job Centre lub Job Centre Plus jest FAS. Na miejscu można bezpłatnie sprawdzić oferty wolnych miejsc pracy, zgłaszane przez pracodawców, a także wydrukować je. Można też dzwonić do pracodawców i umawiać się na rozmowy kwalifikacyjne, nic za to nie płacąc. Jeżeli poszukujący pracy posiada numer PPS (numer podatkowy), może się zarejestrować – pracownicy FAS za darmo pomogą mu znaleźć pracę, skserują CV.

Na zakończenie należy wspomnieć o mentalności mieszkańców Wysp Brytyjskich. Jeśli Anglik powie, że w sprawie pracy „oddzwoni”, „odezwie się” lub „będzie w kontakcie”, można być raczej pewnym, że w ten sposób grzecznie podziękował za fatygę. O pracy trzeba będzie tym razem zapomnieć.

Dodaj komentarz